bajki 7110 Bajek w serwisie



Bajka Dnia z 24.10.2026      
Odważny wilczek Las jest pięknym miejscem, do którego lubimy przychodzić, by nacieszyć oczy zielenią, posłuchać szumu drzew i pooddychać czystym powietrzem. W dzień zachwyca nas swoimi kolorami, ale nocą potrafi przestraszyć panującym w nim mrokiem. Może trudno w to uwierzyć, ale las jest także domem. Niewielu ludzi odważyłoby się spędzić w nim noc, jednak dla leśnych zwierząt jest to zupełnie naturalne.
Jednym z mieszkańców lasu był mały wilczek o imieniu Witek. Jak na wilka przystało, uważał się za prawdziwego, odważnego wojownika. Twierdził, że nie boi się absolutnie niczego.
Witek całe dnie spędzał na zabawie u boku mamy. Najbardziej lubił bawić się w polowanie i tropienie. Najpierw chował się przed mamą w wysokiej trawie, a później po cichutku skradał się w jej stronę. Gdy był już wystarczająco blisko, wyskakiwał z ukrycia i z radością wskakiwał jej na grzbiet.
Kiedy w lesie zapadała noc, wilczek zasypiał przytulony do ciepłego futerka mamy. Nie wszyscy mieszkańcy lasu jednak wtedy spali. Po zmroku z różnych stron dobiegały tajemnicze odgłosy. Tu trzasnęła gałąź, tam zahuczała sowa, a gdzieś w oddali stary wilk przeciągle zawył.
Witek oczywiście powtarzał, że niczego się nie boi. Mimo to za każdym razem, gdy słyszał któryś z tych dźwięków, jeszcze mocniej przytulał się do mamy.
Na szczęście po każdej nocy przychodził dzień i można było znowu bawić się w polowanie i tropienie.
Pewnego dnia Witek postanowił urozmaicić zabawę. Chciał rozpocząć tropienie mamy z większej niż zwykle odległości. Ruszył więc przed siebie, co jakiś czas odwracając głowę i sprawdzając, czy nadal ją widzi. Gdy mama zniknęła mu z oczu, uznał, że właśnie nadeszła odpowiednia chwila, by rozpocząć tropienie.
Nagle jego uwagę przyciągnął szelest dochodzący z pobliskich krzaków. Zaciekawiony wilczek podszedł bliżej. W tej samej chwili z zarośli z ogromną prędkością wyskoczył zając i pomknął między drzewami.
– Ale go wystraszyłem! – pomyślał zadowolony Witek.
Po chwili usłyszał kolejny trzask, tym razem za swoimi plecami. Podszedł do następnego krzaka i zobaczył drugiego zająca, który również błyskawicznie uciekł.
Nieopodal rósł jeszcze jeden gęsty krzew. Wilczek był bardzo ciekawy, czy i tam ukrywa się jakiś zając. Obszedł go więc dookoła, zajrzał z jednej strony, potem z drugiej, ale nikogo nie znalazł.
– Czas wracać do zabawy – powiedział do siebie.
Okazało się jednak, że wcale nie będzie to takie łatwe.
Biegając za zającami i krążąc wokół krzaków, Witek zupełnie stracił orientację. Nie wiedział już, z której strony przyszedł ani gdzie została jego mama. Zaczął biegać w jedną stronę, potem w drugą, lecz las wszędzie wyglądał tak samo. Wokół niego rosło mnóstwo podobnych drzew i krzewów, dlatego odnalezienie właściwej drogi stawało się coraz trudniejsze.
Mijały godziny. Tak jak po nocy przychodzi dzień, tak po dniu nieuchronnie przychodzi noc.
W lesie zaczęło robić się coraz ciemniej, a Witek nadal nie potrafił odnaleźć mamy.
Gdy zapadł zupełny zmrok, odważny dotąd wilczek przestał czuć się tak pewnie. Każdy odgłos dobiegający z ciemnego lasu napawał go strachem. Trzask gałęzi wydawał mu się głośniejszy niż zwykle, pohukiwanie sowy bardziej złowrogie, a szelest liści przypominał czyjeś kroki.
Najgorsze było jednak to, że nie miał obok siebie mamy, do której mógłby się przytulić.
Drżący ze strachu Witek położył się pod dużym drzewem, zwinął w ciasną kulkę i mocno zamknął oczy.
– Muszę tylko przeczekać noc – powtarzał sobie w myślach. – Przecież po każdej nocy zawsze przychodzi dzień.
Zaczął wspominać ciepłe futerko mamy i ich radosne wspólne zabawy. Mimo że z ciemnego lasu wciąż dochodziły niepokojące dźwięki, zmęczony całodzienną wędrówką wilczek niepostrzeżenie zasnął.
Gdy się obudził, było już jasno. Między gałęziami drzew przebijały pierwsze promienie wschodzącego słońca, a ptaki radośnie śpiewały.
Witek otworzył oczy i odetchnął z ulgą.
– Udało mi się! Sam spędziłem noc w lesie! – pomyślał z dumą.
Wtedy poczuł obok siebie znajome ciepło.
Spojrzał w bok i ze zdziwieniem odkrył, że leży wtulony w futro swojej mamy.
Wilczek nie wiedział, czy to on przez sen odnalazł mamę, czy może mama odszukała jego. A może wszystko, co wydarzyło się w nocy, było tylko dziwnym snem?
Nie miało to jednak większego znaczenia.
Najważniejsze było to, że znowu był razem z mamą i że wokół ponownie świeciło słońce.
Od tamtej pory Witek nadal uważał się za odważnego wilka, ale zrozumiał coś bardzo ważnego: odwaga nie polega na tym, że człowiek albo wilk nigdy się nie boi. Prawdziwie odważny jest ten, kto potrafi poradzić sobie ze swoim strachem i nie traci nadziei nawet wtedy, gdy wokół jest zupełnie ciemno.
Profil autora: Mama Joli  ilość bajek publicznych(123) ilość bajek dnia(125)

 ocena czytelników: 7,00 (11 głosów)

oceń tę bajkę:

 



    Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. „Fundusze Europejskie dla rozwoju innowacyjnej gospodarki”